Obecnie żegluga promowa przechodzi okres migracji usług. Duża konkurencja w przewozie pasażerów ze strony tanich linii lotniczych powoduje, że coraz mniejsze ilości pasażerów są skłonne korzystać z promów. Nie bez znaczenia jest też czas lotu samolotem do czasu podróży promem. Zatem aktualnie obserwujemy znaczący spadek przewozów pasażerskich. Jednakże dzięki coraz bardziej rozbudowanemu transportowi samochodowemu, przewóz ładunków notuje stały wzrost zapotrzebowania. Już na kilkuset kilometrach widać znaczne oszczędności transportu promowego w stosunku to poruszania się po drogach. Dzięki tej migracji powstał termin „from road to sea”, który oznacza ucieczkę przewozów z dróg na morze.
Ponadto żegluga promowa doskonale wpasowuje się w ideę „autostrad morskich”, kreowaną przez Unię Europejską. Co więcej, żegluga typowo pasażerska przestała już być opłacalna, głównie przez obniżki cen alkoholu. Od kilku lat widać stały spadek zainteresowania podróżami morskimi. Ta sytuacja niejako naturalnie zmusiła armatorów, aby dostosować swój tabor. Obednie większość promów to statki typu ROPAX, gdzie zdecydowanie więcej jest przestrzeni załadunkowej niż pasażerskiej. Natomiast promy pasażerskie przeszły gruntowne modyfikacje i teraz na liniach gdzie kiedyś kursowały promy zabierające po 2000 pasażerów, można spotkać nie większe niż zabierające 500 pasażerów, ale także o 4 razy większej powierzchni ładunkowej w stosunku do poprzedników.

Napisane przez gość, kwiecień 11, 2010
Napisane przez GloverNADIA33, kwiecień 15, 2010









